* Odwiedziło mnie: -4 osoby
Księga
o sobie samym
zawiąż

* Takie sobie linki

Podlinkuj

brak kategorii (14)
wszystkie (14)

1-2-3

Mój Profil


* Takie se blogi i inne fotologi NU-ART


* Takie sobie moje archiwum
2007
luty (2)
marzec (3)
kwiecień (2)
lipiec (1)
sierpien (1)

2008
marzec (1)
sierpien (1)

2009
styczeń (1)
maj (1)

2011
grudzień (1)




* skąd-kto-gdzie

ZOSTAW KOMENTA ALBO WYPIERDALAJ !!!

Ho,ho,ho.

   Jak wiecie 2 dni temu, dokładnie wczoraj ktoś, nie będę tu wymieniać palcem, zajebał ,że tak brzydko powiem upierdolił a jeszcze brzydziej ukradł świętemu Mikołajowi saneczkowe sanki. Tak, tak, te same saneczkowe sanki, którymi powoził od ho,ho.
   Owy czyn nie jest jednak zagadkowy. Biuro obsługi świętego Mikołaja wprowadziło ostatnio opłatę €7.75 za wysłanie listu. Co wywołało ogólne niezadowolenie wśród rasy ludzie. W dupie się poprzewracało, 8 eurasów? Ciekawe ile za prezenty, kutas jeden – komentuje Maciek z Wrocławia.
   Krążą słuchy, że za sprawą stoi Grinch, świąt nie będzie. Ktokolwiek ukradł saneczkowe sanie, został już oznaczony mianem arcyłotra i zostanie wprowadzony do najnowszego wydania Magia i Miecz.
   Skrzat, Hujonkles z departamentu Jebakles tłumaczy opłatę, wzmożonym popytem Mikołaja na prostytucje oraz jebanie w kocioł. – To taki okres raz do roku, kiedy Mikołajowi należy się cos od rzyci. Robimy wszystko by odzyskać sanie, aby Mikołaj mógł wysłać kurwy z powrotem…yyy, tz. wysłać prezenty dla dzieci.
   Czy świąt nie będzie w tym roku? Czy Mikołaj odzyska sanie? Tego nie dowiecie się ode mnie ani dziś ani jutro, bo tak.

wtorek, 6 grudnia 2011
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Anus c.d


W tym samym czasie w twój stary knuł spisek wydziedziczenia cię z rodziny. Uczęszczał na kursy worda i excela, miał już za sobą solidny dorobek naukowy, który teraz mógł przemienić na praktykę. Rozłożył wszystkie potrzebne mu rzeczy na biurku ,a były to:
kawałek znalezionego przypadkiem kału, kawałek nie przypadkowo znalezionego kału i kawałek kału przypadkowo znalezionego. Niektórzy wspominają jeszcze o kawałku znalezionego kału ale to i tak dokładnie nie wiadomo. Nalał do fiolki kawałek kału i solidnie wymieszał. Efekt był niewiarygodnie zaskakujący. Gówno które zostało wepchnięte do fiolki nadal tam leżało. Twój Stary ze zgrozą spojrzał na fiolkę i nie mógł oprzeć się zdziwieniu. Mimo nie przyjemnego zapachu Twój stary przemógł się bo twardy z niego ziom. Powziął fiolkę w dłonie i przybiegł do drugiego pokoju, gdzie bawiłeś się ty.
Akurat czytałeś bloga-sroga głupiego na mózg bloga autorstwa Tomasz&Kochels.
Rozkładałeś właśnie ręce nad najnowszą notką i głupotą autora. Biłeś się w czoło skąd może się taka głupota brać i zastanawiałeś się czy nie można by było jej wykorzystać jako nowe źródło alternatywnej energii. Im bardziej zagłębiałeś się w treść notki tym bardziej się cofałeś w rozwoju.
Przemyślenia twe zamazał wychodzący do twego pokoju twój stary.
-giń -wykrzyczał Twój Stary z fiolką wypełniona po brzegi gówna - nastała twa ostania godzina. Wydziedziczam cie!


Ale pytacie się jaki związek jest twojego starego z krasnalami? związek RADZIECKI HUAUHAUHAUHUH :D

Ale hola nie.

Gdy Twój Stary miał właśnie aktywować fiolkę z magicznym gównem. Nagle z jego dupy zaczęło coś skwierczeć. Ni to ser z tosta ni to z tosta serek.
Zgiął się w pół i zaczął wrzeszczeć w wniebogłosy - KURWAAA
Wnet jego dupa pękła i wyszły z niej dwa krasnale jeden po trzecim.
Bahy bierz fiolkę! - ryknął Srahooroor
Jak mu powiedziano tak zrobił. Nie minęła chwila a krasnale wsysnęły się jak jakiś wsysak z powrotem i ślad o nich zaginął.

czwartek, 7 maja 2009
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Anus

Jest takie miejsce, gdzie każdy czuje się szczęśliwy. Tak, tak mowa tu o dupie.
Dupa obfituje w różnego rodzaju smakołyky. Dlatego zawszę pełno w niej Krasnali.
Bahooroor i Srahooroor, dwaj geje z dupy południowej przemierzali dupę ku nieznanym. Akurat przechodzili przez rynek, na którym wrzało i grzało, bowiem było luda jak chuj,
- nie pchaj się chuju - słychać było znajome okrzyki.
- wzghghzgwzhjjfff- powiedział Twój Stary na obozowisku pod Szczecinem.
Nagle, Bahooroor wyższy o 5 cm i dłuższy o 2 mm od Srahooroora zastygł w miejscu. To, co zobaczył, przeszło jego najśmielsze wyobrażenia, ale to nie ważne, co zobaczył. Tak śmiesznie zastygł ze Srahooroor wyrzygał wczorajszą kolacje. Po chwili zadumy nad obiektem poszli dalej. Zaraz za straganem Twojego Starego ze śledziami, oczom Srahooroora ukazało sie stoisko z jabłkami. Wyciągnął hen ku nim rękę i chyłkiem podwędził jedno. Ot. Niechybnie jednak ów fakt zauważył partol straży miejskiej.
-OO nie- stęknął Bahooroor i posmutniał jak gżegżółka
-Panowie zapraszam was do więzienia - rzekł groźnie jeden ze strażników
-Alllllllleeee...
-Bez dyskusji.
Wiezienie nie było aż tak złe, jak to co zasłyszeć można było w mieście. Wizyta w nim trwała równie krótko, co przybycie do niej. Nasi bohaterowie, bowiem to nie zwykłe krasnale. Za młodu wpadli do łajna a potem porwali ich cyganie a na końcu to szli w twoją starą w przeciwną stronę do wskazówek zegara.
- No to jesteśmy w dupie - zaznaczył Bahy
- Bahy smród z pod pachy - zrymował z uśmiechem na twarzy Srahooror - nie mogłem się opanować, to jabłko było takie brązowe jakby z 2 tygodnie tam leżało mmm.
- lepiej wydostań nas stąd, bo rąbnę siekierką.
Srahooroor wyjął rękę ze spodni i ją trzeć paznokciem o mur. Po jakimś czasie wyszły korniki i rozpieprzyły całą budowle.
- oo jak dobrze znów czuć wolność.. a teraz w nogi, mamy misję do spełnienia. Zmywamy się.

niedziela, 11 stycznia 2009
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

KOCHAM IZĘ
poniedziałek, 18 sierpnia 2008
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Iście wyborne.


Idzie sobie twoja stara przez miasto, idzie idzie idzie idzie, przystanęła i myśli nagle ,że sobie idzie idzie idzie a potem zaczęła normalnie iść iść iść a potem w myślach a potem znowu normalnie a potem w myśonormalnie a potem to zaczęła iść zgodnie z wskazówkami zegara, na koniec to tak dopierdoliła, że huja tego nie idzie opisać.

wtorek, 25 marca 2008
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Czytamy niżej.

Czytamy wyżej.

piątek, 3 sierpnia 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Do której?

Eee.... i tak właśnie nie można zaczynać zdania, bowiem po "Eee...." mogą następować tylko 3 kropki a nie tak jak napisałem 4.
Do rzeczy.
Firma wydawnicza Tomasz & Kochels zaprzestaje sponsorowanie tego głupiego na mózg bloga. Firma Tomasz & Kochels zastrzega sobie zastrzegania oraz tego, ża sama jest zastrzegana a 2x2 daje 4.
Czytamy dalej...










Jeszcze dalej...









o tu może być.

Każdy wie, że 4 nie może wyjść dlatego firma Tomasz & Kochels nie może zaprzestać sponsorowania bloga i bardzo nad tym ubolewa i podkreśla, że obiady będą wydawane do 14, a autor tego bloga wcale nie pisze w 3 osobie.
czwartek, 12 lipica 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Człowiek na Kamieniu

Gdzieś między morzem Śródziemny a Pacyfikiem a Górnym Śląskiem a obok mojego domu dryfuje sobie na kamieniu, Człowiek zwany też, lub jak kto woli albo bardzo by chciał, albo ot tak dla jaj, no chyba nie jesteś już tak pojebany że czytasz to dalej. Zwał jak zwał nazywał się jakoś takoś śmiesznie, że jak już tu doszedłeś to teraz to już cię pojebało na maxa. W każdym bądź razie z przyczyn bo ja wiem ot takich postanowił, że dla odmiany poogląda sobie telewizję.
Tylko właśnie jak? - zadał sobie pytanie człowiek zwany też, lub jak kto woli lub jak nie masz mózgu.
Tak - podpowiadał głos z duszy.
Jak ja na to mogłem nie wpaść!? - wyskrzeczał radośnie i pędem udał sie na drugi koniec kamienia oddalony o rzut pchełką. Otworzył swoją skrzynie ze skarbami i wyjął super tajne wysuwane krzesło na wysunięcie ręki które dostał w spadku oraz papugę.
Powoli robiło się zimno, morze zaczęło się wzburzać. Kamień był bardzo nowoczesny dlatego trzymał się na wodzie bardzo stabilnie. Człowiek rozłożył krzesło włączył TVP1 i zaczął oglądać i zrobił to co chciał.
wtorek, 24 kwietnia 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Suchar

Akcja opowiadania jak wydawać by się mogło nie będzie rozgrywana przy kawie czy tam herbacie. Jest to bardzo żłożona opowieść o tym jak jeden suchar prubuje wydostać się z opakowania i nie może, bardzo się wzruszyłem pisząc tę notkę więc proszę o wyrozumiałość, dziękuje.
Jest sobie suchar i nie może sie wydostać. Koniec.
sobota, 7 kwietnia 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Bombonierka

- mmm ona jest wspaniała
- ja tam wolę tę tu
- e tam przesadzasz. O patrz a ta?
- dobra jest ale jakoś mi nie podchodzi
- O a badaj tą!
- średniawka
- A ta?
- no już lepiej ale to ciągle nie to
- to już nie wiem, mi tam smakują wszystkie
- bo masz kubki smakowe zjebane
- a ty mózg
- a ty nie masz prawego płca
- a ty zawsze razy dwa
- przynajmniej.
poniedziałek, 19 marca 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



















Niewidzialny chciał coś napisać to mu dałem ^
niedziela, 18 marca 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Noc

W małym pokoju na ścianie obok nocnej lapmki baraszkowała sobie rodzina komarów. Jedni jak pojebani latali wokół lampki, przeszkadzając pewnemu czytelnikowi skupić się nad świeżo starą kupioną książeczką a drudzy kulturalnie obalali browca.
- No kurwa nie zdzierże - zaklą czytelnik. - Ujebie gada.
A komary latały dalej, zakreślając w powietrzu coraz to bardziej rubaszne kształty. A czytelnik był bardziej zły aż w końcu powizął swą księge i z szybkośćią godną lamparta wycelował w pobliskiego komara. Chybił
- Mmmm - zdementował komar, po czym czmychnął w pobliskie zarośla które niewiadom skąd się wzięly w pokoju.
Złość czytelnika była w zaawansowanym stadium, czytelnik zaczął wymachiwać książką na lewo i środek bo w prawej ręce trzymał kanapkę z serem.
Wyglądało na to, że to już chyba koniec dlateguż czytelnik z wielkim zapałem powrócił do penetrowanią swej jakże urodziwej księgi.
Kiedy minęło ładnych pare z jakieś 2 godziny, czytelnik zachował powściągliwość, odłożył księge na łoże, zgasił lampkę i udał się w świat Morfeusza. Wtedy to, kiedy nastała ciemność, z zarośli wyjechało na łowy kilka komarów. Czytelnik już wiedział, wiedział ,że nie może zasnąc, czychał. Dźwięk nadlatujących komarów powodował w nim bulgotanie w żołądku.
- Tożto jakieś jaja - powiedział i czekał aż któryś raczy zbliżyć swój aparat gębowy kłująco-ssący do ciała. Kiedy nadeszła owa chwila, czytelnik ją walić ręką po sobie włączając przy tym lapmkę. Ubił. Z pełnym zadowoleniem i uśmiechem na ustach padł na łożko i probował spać dalej, lecz nagle znów zaczęlo coś brzęczeć. Czytelnik podniósł się lecz brzęczenia nie było. Położył się więc zatem znów, zgasił lampkę i spał.
Komary pojawiły sie ponownie. Brzęczenie doprowadzało czytelnika do szału
Pare razy właczał i wyłaczał lampkę ale rezultatu nie było. Wnet wpadł na genialny pomysł i przykrył się kołderką. Komary latały nad nim raz to głośniej a raz to bardziej głosniej. Metoda owa jednak miała mały szkopół. Po chwili czytelnikowi zaczęło brakowac powietrza, odsłonił troszku pierzynkę i delektował się powietrzem. Komary widząc to zaczęły siadać na odkrytych miejscach ciała. Czytelnik nie wytrzymał. Dał za wygraną komarom. Przewrócił się na bok i spał wiedząć, że obudzi się ze swędzacymi bąbelkam a komary wiedząc że znów wygrały.
sobota, 3 marca 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Do w cip

Taki może dowcip zagatka opowiem. Idzie sobie jaszczurka przez miasto, idzie sobie idzie a to sie okazuje że to niebyła jaszczurka tylko niewidzialny bez nogi.
sobota, 24 lutego 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witam

Dobra, dobra z tym blogiem to był taki suchar. Niechce mi się go prowadzić xD

sobota, 17 lutego 2007
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~